Kilka zdań, z rodzaju tych ostrzejszych potrafi skrzywdzić.
Może czasem bierzemy niepotrzebnie zbytnio do siebie to co słyszymy. Jak
rozróżnić czy właściwie odbieramy to co słyszymy. Niekiedy nie jest się w
stanie, pytanie wprost nie pomoże, złoszczenie też nie. Trzeba ochłonąć, albo zrobić
to co się potrafi najlepiej. A co ona potrafi najlepiej?
Wyszła z domu w ciemność, puste ulice wydały jej się najlepszym
przyjacielem. Tak spokojnie, cicho, wokół nikogo. Wtedy mogła uwolnić uczucia. Pierwsza
łza spłynęła zatrzymując się na wardze, za nią kolejne i kolejne, niczym rzeka spadająca z gór.
Nie wstrząsało nią łkanie, może zapomniała już jak się płacze, te łzy jedyny świadek jej rozstroju pozostały nieme. Skręciła w kolejną uliczkę nie zwracając uwagi, że nigdy wcześniej jej nie widziała. Nie zwracała uwagi na takie błahostki jak otoczenie. Podeszła tylko do jakiegoś krzewu, starała wyczuć w nim palcami życie. Wilgotne liście uświadomiły jej ze to nie deszcz, nie wiedziała jak długo tam stała. A one płynęły, jakby poza nią. Może to dusza ulatywała ze łzami, a może nie ma w niej duszy, tylko pusta skorupa, wypełniona obrazami, które nazywała marzeniami i pragnieniami. Może to wizje innych osób, a ona przywłaszczyła je sobie, żeby się nie wydało, że nie potrafi być człowiekiem…
Zniknęła, nikt nie był w stanie powiedzieć co się z nią stało, pozostały tylko łzy na krzewie, które nie chciały wyschnąć.
Nie wstrząsało nią łkanie, może zapomniała już jak się płacze, te łzy jedyny świadek jej rozstroju pozostały nieme. Skręciła w kolejną uliczkę nie zwracając uwagi, że nigdy wcześniej jej nie widziała. Nie zwracała uwagi na takie błahostki jak otoczenie. Podeszła tylko do jakiegoś krzewu, starała wyczuć w nim palcami życie. Wilgotne liście uświadomiły jej ze to nie deszcz, nie wiedziała jak długo tam stała. A one płynęły, jakby poza nią. Może to dusza ulatywała ze łzami, a może nie ma w niej duszy, tylko pusta skorupa, wypełniona obrazami, które nazywała marzeniami i pragnieniami. Może to wizje innych osób, a ona przywłaszczyła je sobie, żeby się nie wydało, że nie potrafi być człowiekiem…
Zniknęła, nikt nie był w stanie powiedzieć co się z nią stało, pozostały tylko łzy na krzewie, które nie chciały wyschnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz